Obserwatorzy

niedziela, 28 października 2012

Pierwszy

Obudziłam się wyspana. No, czyli pierwszą noc w Londynie przeżyłam. - Odetchnęłam z ulgą. Wstałam z łóżka i odsłoniłam zasłony. Promienie słoneczne momentalnie wpadły do mojego pokoju. Zamknęłam oczy i się uśmiechnęłam. Zapowiada się śliczny zimowy dzień! - Uśmiechnęłam się po raz kolejny. Odwróciłam się i otworzyłam z powrotem oczy. Poszłam do łazienki. Gdy już się rozebrałam wskoczyłam do wanny. Gdy już woda powoli robiła się chłodna wyszłam i owinęłam się ręcznikiem. Z mokrymi włosami i owinięta ręcznikiem zeszłam na dół. Weszłam do kuchni i zaczęłam szukać czegoś co można użyć do śniadania. Na próżno. Lodówka, szafki, szuflady i wszystko w czym mogłoby być jedzenie było puste. Właśnie wychodziłam z kuchni gdy do domu weszła jakaś piątka chłopaków. Ich twarze mi kogoś przypominały jednak nie mogłam sobie przypomnieć.
-Kim jesteście?! - Złapałam ręcznik żeby w razie czego nie spadł.
-Julia? - Zapytał blondyn. Pokiwałam głową. - To Steve ci nie mówił że z nami zamieszkasz?
-Czyli o to mu chodziło...-Westchnęłam.-A teraz was przeproszę i pójdę się ubrać.
-Ale wiesz...możesz zostać w tym ręczniku. -W połowie schodów odwróciłam się i wytknęłam Mulatowi język. Weszłam do mojego pokoju. Zaczęłam grzebać w szafie aż znalazłam to. Poszłam do łazienki, ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż, włosy wysuszyłam i upięłam w mało starannego koka. Zeszłam na dół. Chłopaki siedzieli na kanapie. Poszłam do kuchni i wlałam sobie do szklanki resztkę coli po czym usiadłam na fotelu.
-No, jak już jesteś to możemy się przedstawić, ja jestem Za...
-Tak wiem, ty Zayn, ty Louis, ty Niall, ty Liam a ty Harry. - Wszystko sobie przypomniałam.
-Fanka? - Zapytał Zayn.
-Co myślisz że każdy co was zna musi być waszym fanem? - Zaśmiałam się.-A tak dla waszej wiadomości, nie, nie jestem fanką, moja najlepsza przyjaciółka jest...Więc trochę o was wiem...-Westchnęłam.
-A no właśnie, jak reszta dnia już jest wolna to może oprowadzicie mnie po Londynie? - W myślach modliłam się żeby się zgodzili.
-Dobrze wiemy że chodzi Ci tylko o zakupy, ale i tak nie mamy nic lepszego do roboty, a i my potrzebujemy nowych ciuchów, więc chodźmy! - Louis wstał z kanapy, wziął kluczyki i wyszedł z domu. My też nie czekaliśmy długo i chwilę po nim wybiegliśmy i wsiedliśmy do auta.
- że tu jest tylko pięć miejsc?! - Krzyknęłam.
-Louis! Do bagażnika! - Krzyknął Zayn.
-Ale... - Zaczął Lou.
-Nie gadaj tylko wsiadaj! - Krzyknęłam i usiadłam na tył. Louis posłusznie wszedł do bagażnika a Zayn go tam zamknął. Gdy już wszyscy siedzieliśmy w aucie, momentalnie wybuchnęliśmy śmiechem. Gdy już się uspokoiliśmy Harry zapalił silnik i ruszył. Jechałam przy oknie i cały czas oglądałam miasto. I powiem że to jest zajebiście piękne miasto! Gdy już wjechaliśmy na podziemny parking i znaleźliśmy miejsce, wyszliśmy z auta i otworzyliśmy bagażnik.
-Lepiej nie pytajcie. - Wyprzedził nasze pytania Louis. Zaczęliśmy się śmiać.
-To już się szykuj bo jest jeszcze droga powrotna. - Uśmiechnęłam się do niego. Ten tylko westchnął. Gdy już zobaczyłam ile tu jest sklepów to byłam w niebie! Od razu pobiegłam to sklepu gdzie zobaczyłam typowo jesienne buty. Po przymierzeniu ich wzięłam pudełko i poszłam do kasy. Zapłaciłam i wyszliśmy ze sklepu.

-Dobra, chłopaki, ja już nie daje rady. - Opadłam z westchnięciem na ławkę. Chłopaki odłożyli wszystkie torby które nieśli - a było ich duuużo -  na ziemi i usiedli obok mnie.
-No to chodźcie do Starbucksa! - Zaproponował Harry. Wszyscy się zgodziliśmy i poprzednio zabierając wszystkie torby ruszyliśmy do Starbucks. Szybko wypiliśmy nasze picia i poszliśmy do auta. Louis bez żadnego ale wszedł do bagażnika. Przy domu Louis szybko wyszedł z bagażnika i udawał że nic się nie stało.  Wzięłam moje torby i zaniosłam do mnie do pokoju. Wszystko wypakowałam i pochowałam do szafy. Włączyłam laptopa. Na skype miałam jedną wiadomość. Weszłam i zaczęłam czytać "Hej Juls <3 Jak Londyn? Podoba się? :D Ale piszę po to by ci powiedzieć że przez następny tydzień (minimalnie) nie będziemy mogły rozmawiać. U moich dziadków wyłączyli prąd. A teraz piszę z lapka ciotki która jutro wyjeżdża...Dobra nie rozpisuje się. Pa :* Kocham cię <3". Szybko zaczęłam jej odpisywać "Siemka Majko :* Londyn jest zajebiście pięknym miastem! Mam nadzieje że niedługo mnie odwiedzisz ;D Czemu akurat u twoich dziadków ja się pytam?! Ugh...Ale jakoś ten tydzień wytrzymam...Dobra kończę bo zgłodniałam :D Papa :* Też Cię kocham <3" i nacisnęłam przycisk "Wyślij". Gdy już się wysłało zamknęłam laptopa i zeszłam na dół.
-Ooo, widzę że kolacją już się zajęliście. - Uśmiechnęłam się gdy zobaczyłam na stole jedzenie.
-Nasz kochany Harry chciał się popisać i zrobił taco! - Louis zaczął dziwnie poruszać brwiami. Harry cały się zaczerwienił. Śmiejąc się usiedliśmy do stołu.
-Ymm...Harry? Ja się tym nie zatruje? - Zapytałam patrząc na jedzenie na talerzu.
-Haha! Bardzo śmieszne! - Pokręcił głową.
-Ale nie, ja mówię serio. - Zrobiłam poważną minę. Po chwili wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
-Dobra, mogę już zacząć? - Niall nie czekając na odpowiedź zaczął jeść. Zaśmiałam się i też zaczęłam jeść.
-Wiesz Harry, to nie jest najgorsze. - Wzięłam kolejny kawałek do ust.
-Dziękuje. - Uśmiechnął się. Po skończonym jedzeniu wszyscy byliśmy tak zmęczeni że po tym jak posprzątaliśmy rzuciliśmy się na kanapę i wszyscy westchnęliśmy.Oczywiście musiałam opowiadać o moim życiu w Polsce...Właściwie ja ogólnie o sobie musiałam opowiadać. Po dobrych paru godzinach opowiadanie oznajmiłam chłopakom że idę spać bo jestem zmęczona. Oni się ze mną zgodzili i też poszli do siebie do pokoju. Wzięłam moje krótkie spodenki od piżamy i jakąś koszulkę po czym poszłam do łazienki. Na szczęście nie była zajęta. Szybko się umyłam, przebrałam i wróciłam do mojego pokoju. Weszłam jeszcze na laptopa. Szybko weszłam na Facebooka. Odpisałam paru osobom i się wylogowałam. Weszłam na Twittera. Tam też odpisałam paru osobom i wyłączyłam laptopa. Przykryłam się kołdrą i po chwili odpłynęłam do krainy Morfeusza.

Spojrzałam na zegarek, 02.16. No nie...Po cichu wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. Wszędzie było ciemno. Otworzyłam lodówkę i wyjęłam z niej sok pomarańczowy. Gdy się odwracałam aż krzyknęłam.
-Spokojnie to tylko ja. - Światło się zapaliło i ujrzałam uśmiechniętego Harry'ego.
-Ty i Mruczek. - Pokazałam na kota który właśnie wszedł do kuchni. Zaczęliśmy się śmiać. Po chwili i tak odłożyłam sok pomarańczowy i zrobiłam dla siebie i Loczka gorącą czekoladę. Usiedliśmy na kanapie i przykryliśmy się kocem. Co prawda jest już 19 lutego ale jest dalej bardzo zimno. Co chwilę wybuchaliśmy śmiechem gdy któreś z nas opowiedziało coś śmiesznego.
-A teraz ty opowiadaj o sobie. - No więc zaczęłam opowiadać.
-A teraz ty. - Powiedziałam gdy już nie wiedziałam co dalej mówić. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

                                                              ~*~

Witam was! Więc to ja (ola1402). Mam nadzieje że moje rozdziały wam się spodobają :D I że mnie polubicie :D Jak tam u was? W szkole? W jakiej klasie jesteście? (jak na jakimś przesłuchaniu xDD) Ja jestem w klasie 1D, i u mnie w klasie jest chłopak o imieniu Liam, ale jest mały i brzydki :c Pan raz się pomylił i powiedział do niego Louis :D Ale nie będę was zanudzać, więc do następnego!

Informacja

Hejka :D
Chciałam was poinformować że od dziś nie ja, a moja koleżanka będzie prowadziła tego bloga, może i jak będzie miała wenę to będzie też pisała tego drugiego :D
Ja niestety już nie będę miała czasu, ani nic więc od dziś prowadzić go będzie moja przyjaciółka :D Może i znacie ją z jej blogów. A nazywa się ona Ola i to dzięki niej zaczęłam pisać. Przepraszam ale sami wiecie :/// Ona ma dwa blogi, jeden się nazywa "Forever Love One Direction" a tego drugiego nie pamiętam ;c Ona sama nazywa się ola1402. I to by było na tyle ;3 Więc żegnam was! Bye!

P.S. Macie jej twittera :D ------>  @swagg_on_biebs

P.S.2 Niedługo powinna dodać rozdział pierwszy :D

poniedziałek, 8 października 2012

Prolog

-No gdzie on się podziewa?! - Biegałam po całym domu w celu znalezieniu kota.
-A szukałaś w piwnicy? - Usłyszałam głos mamy z kuchni.
-Ugh! - Zbiegłam po schodach do piwnicy. I kogo tam zastałam? Oczywiście Mruczka! Wzięłam go na ręce i razem z nim poszłam do mojego pokoju. Włożyłam kota do klatki i ruszyłam z nim na dół.
-Dobra, walizki w aucie, kot w klatce...-Przejrzałam jeszcze parę walizek.-Jest wszystko! - Uśmiechnęłam się. Mama odwzajemniła uśmiech i wsiadła do auto na miejsce kierowcy. Za kotem na kolanach zajęłam miejsce pasażera. Ostatni raz spojrzałam na dom i auto ruszyło.

Na lotnisku czekała na mnie Maja. Z mamą już musiałam się pożegnać bo musiała coś załatwić w pracy.
-Tylko pamiętaj, pisz, dzwoń itp. nawet w środku nocy! - Przytuliła się do mnie mocząc mi rękaw. Zresztą ja robiłam to samo z jej rękawem.
-Dobra teraz już niestety musisz mnie puścić bo nie zdążę na samolot - Przyjaciółka rozluźniła uścisk i się odsunęła.
-Chciałabym pojechać tam z tobą, może kiedyś... - Ostatni raz się przytuliłyśmy. Złapałam rączkę od walizki i ruszyłam na odprawę. Przed bramkami stanęłam, pomachałam przyjaciółce i ruszyłam dalej.

Lot zleciał mi bardzo szybko. Na szczęście bo nie przepadam za lataniem. Gdy już wyszłam z grupki ludzi, stanęłam i zaczęłam się rozglądać za ojcem. W końcu go zobaczyłam. Zapominając klatki z kotem i walizki podbiegłam do niego i rzuciłam mu się na szyję.
-Julia? Julia to ty? Ale ty mi tu wyrosłaś! - Uśmiechnął się. Odwzajemniłam uśmiech i razem z ojcem poszliśmy po moją walizkę. Tata wziął walizkę a mi kazał wziąć kota. Tak też zrobiłam.

Droga do apartamentu ojca nie zajęła nam długo. Szczerze? Spodziewałam się czegoś większego i... i ogólnie lepszego. Co prawda jest to śliczny apartament, duży itp. ale jednak nie dla mnie. Jakoś nie jestem zwolenniczką mieszkania w bloku...
-Więęęc...Gdzie jest mój pokój? - Usiadłam na walizce i wlepiłam wzrok w ojca.
-Zupełnie w innym domu - Uśmiechnął się.
-Ale jak to?... - Zdziwiłam się.
-No tak, zamieszkasz w domu, właściwie takiej willi ale nie ważne, w domu mojego przyjaciela. A ja z nim mieszkamy tutaj.
-Okey, więc mam cały dom dla siebie?
-No nie całkowicie, bo będziesz mieszkała z... - Nie dokończył bo mu przerwałam.
-Tak wiem z Mruczkiem, bla bla bla. Jedziemy już do tego domu?!
-No dobrze chodź.

W moim domu, właściwie tak jak tata mówił jest to willa. Gdy już weszliśmy, tata dał mi klucze i pojechał, bo jak sam stwierdził "Nie mam zamiaru ci przeszkadzać w jaraniu się domem".Haha, cały tata. Na początku pozwiedzałam dom, było dużo pokoi. Jakby mieszkało tu więcej osób...No ale nie ważne. Znalazłam drzwi z naklejką z moim imieniem. Weszłam do pokoju i mnie zatkało. Był śliczny! W kolorach takich jakie lubię. Miałam duże łóżko, biurko, garderobę, kanapę, i było też duże okno. Pokój marzeń! Rozpakowałam ciuchy, umyłam się i przebrałam się w piżamę. Włączyłam laptopa i na Twitterze -jak i później na Facebooku- napisałam że już jestem w Londynie i wszystko jest super. Od razu dostałam pełno wiadomości itp. jak w Londynie i takie tam... Siedziałam coś około godziny odpisując ludziom aż zrobiłam się zmęczona i wyłączyłam laptopa. Nie zwracając uwagi że kot leży na poduszce położyłam się na niej. Mruczek już wiele razy to przeżywał więc nic mu to nie przeszkadzało.
 ___________________________________________________
HELLOŁ! Co tam u was? U mnie git majonez :D
I od razu chciałam wszystko wytłumaczyć. Usunęłam parę bohaterów, ponieważ naszła mnie nowa wena :> Zmieniłam też to że Julia już nie jest córką menadżera 1D.
Jaki morał tego wszystkiego tam u góry?
Szybko zmieniam zdanie więc nie zdziwcie się gdy nagle jakiś rozdział usunę lub zmienię wygląd bloga :3

Zostawicie po sobie ślad? Dla was to nie wiele, dla mnie to bardzo dużo, bo to dzięki wam mam jeszcze ochotę pisać tego bloga.