-No gdzie on się podziewa?! - Biegałam po całym domu w celu znalezieniu kota.
-A szukałaś w piwnicy? - Usłyszałam głos mamy z kuchni.
-Ugh! - Zbiegłam po schodach do piwnicy. I kogo tam zastałam? Oczywiście Mruczka! Wzięłam go na ręce i razem z nim poszłam do mojego pokoju. Włożyłam kota do klatki i ruszyłam z nim na dół.
-Dobra, walizki w aucie, kot w klatce...-Przejrzałam jeszcze parę walizek.-Jest wszystko! - Uśmiechnęłam się. Mama odwzajemniła uśmiech i wsiadła do auto na miejsce kierowcy. Za kotem na kolanach zajęłam miejsce pasażera. Ostatni raz spojrzałam na dom i auto ruszyło.
Na lotnisku czekała na mnie Maja. Z mamą już musiałam się pożegnać bo musiała coś załatwić w pracy.
-Tylko pamiętaj, pisz, dzwoń itp. nawet w środku nocy! - Przytuliła się do mnie mocząc mi rękaw. Zresztą ja robiłam to samo z jej rękawem.
-Dobra teraz już niestety musisz mnie puścić bo nie zdążę na samolot - Przyjaciółka rozluźniła uścisk i się odsunęła.
-Chciałabym pojechać tam z tobą, może kiedyś... - Ostatni raz się przytuliłyśmy. Złapałam rączkę od walizki i ruszyłam na odprawę. Przed bramkami stanęłam, pomachałam przyjaciółce i ruszyłam dalej.
Lot zleciał mi bardzo szybko. Na szczęście bo nie przepadam za lataniem. Gdy już wyszłam z grupki ludzi, stanęłam i zaczęłam się rozglądać za ojcem. W końcu go zobaczyłam. Zapominając klatki z kotem i walizki podbiegłam do niego i rzuciłam mu się na szyję.
-Julia? Julia to ty? Ale ty mi tu wyrosłaś! - Uśmiechnął się. Odwzajemniłam uśmiech i razem z ojcem poszliśmy po moją walizkę. Tata wziął walizkę a mi kazał wziąć kota. Tak też zrobiłam.
Droga do apartamentu ojca nie zajęła nam długo. Szczerze? Spodziewałam się czegoś większego i... i ogólnie lepszego. Co prawda jest to śliczny apartament, duży itp. ale jednak nie dla mnie. Jakoś nie jestem zwolenniczką mieszkania w bloku...
-Więęęc...Gdzie jest mój pokój? - Usiadłam na walizce i wlepiłam wzrok w ojca.
-Zupełnie w innym domu - Uśmiechnął się.
-Ale jak to?... - Zdziwiłam się.
-No tak, zamieszkasz w domu, właściwie takiej willi ale nie ważne, w domu mojego przyjaciela. A ja z nim mieszkamy tutaj.
-Okey, więc mam cały dom dla siebie?
-No nie całkowicie, bo będziesz mieszkała z... - Nie dokończył bo mu przerwałam.
-Tak wiem z Mruczkiem, bla bla bla. Jedziemy już do tego domu?!
-No dobrze chodź.
W moim domu, właściwie tak jak tata mówił jest to willa. Gdy już weszliśmy, tata dał mi klucze i pojechał, bo jak sam stwierdził "Nie mam zamiaru ci przeszkadzać w jaraniu się domem".Haha, cały tata. Na początku pozwiedzałam dom, było dużo pokoi. Jakby mieszkało tu więcej osób...No ale nie ważne. Znalazłam drzwi z naklejką z moim imieniem. Weszłam do pokoju i mnie zatkało. Był śliczny! W kolorach takich jakie lubię. Miałam duże łóżko, biurko, garderobę, kanapę, i było też duże okno. Pokój marzeń! Rozpakowałam ciuchy, umyłam się i przebrałam się w piżamę. Włączyłam laptopa i na Twitterze -jak i później na Facebooku- napisałam że już jestem w Londynie i wszystko jest super. Od razu dostałam pełno wiadomości itp. jak w Londynie i takie tam... Siedziałam coś około godziny odpisując ludziom aż zrobiłam się zmęczona i wyłączyłam laptopa. Nie zwracając uwagi że kot leży na poduszce położyłam się na niej. Mruczek już wiele razy to przeżywał więc nic mu to nie przeszkadzało.
___________________________________________________
HELLOŁ! Co tam u was? U mnie git majonez :D
I od razu chciałam wszystko wytłumaczyć. Usunęłam parę bohaterów, ponieważ naszła mnie nowa wena :> Zmieniłam też to że Julia już nie jest córką menadżera 1D.
Jaki morał tego wszystkiego tam u góry?
Szybko zmieniam zdanie więc nie zdziwcie się gdy nagle jakiś rozdział usunę lub zmienię wygląd bloga :3
Zostawicie po sobie ślad? Dla was to nie wiele, dla mnie to bardzo dużo, bo to dzięki wam mam jeszcze ochotę pisać tego bloga.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz